Materac piankowy to często wybór osób z problemami kręgosłupa. Ja od kiedy śpię na takim, rzadziej budzę się z bólem pleców. Ale uwaga, pianka jest ciężka, więc podnoszenie stelaża z materacem wymaga dobrego mechanizmu. W moim łóżku z pojemnikiem na pościel producent zamontował system gazowych podnośników, które utrzymują stelaż w górze bez podpierania. To genialne, bo mogę obiema rękami wyciągać koce, nie bojąc się, że materac opadnie. Kiedyś miałam łóżko z prostymi zawiasami, i musiałam trzymać stelaż nogą, co było niewygodne. Teraz mam komfort i bezpieczeństwo, a pojemnik na pościel jest dostępny w każdej chwili.
Zdarzyło mi się popełnić błąd, wybierając kanapę z funkcją spania, która miała zbyt wąskie siedzisko do codziennego siedzenia. Przez pierwsze tygodnie myślałam, że to kwestia przyzwyczajenia, ale ostatecznie okazało się, że głębokość 50 centymetrów to za mało dla dorosłej osoby. Musiałam dokupić poduchy, które optycznie powiększyły przestrzeń, ale zaburzyły proporcje mebla. Dlatego zawsze radzę, by przed zakupem usiąść na kilka minut w sklepie, najlepiej z książką w ręku, i sprawdzić, czy pozycja jest naturalna. W przypadku małego metrażu warto też zmierzyć, ile miejsca zajmie rozłożona wersalka – u mnie po rozłożeniu zajmuje prawie cały pokój, ale na co dzień składam ją błyskawicznie.
Mam też swoje ulubione triki aranżacyjne. Tapczan ustawiam tyłem do okna, żeby rano nie raziło mnie słońce, a na dzień kładę na nim kilka poduszek w różnych rozmiarach i pled z wełny. Dzięki temu wygląda jak designerska sofa, a nie jak składane łóżko. Goście często pytają, gdzie śpię, bo nie domyślają się, że mebel ma funkcję spania. Do tego dołożyłam mały stolik kawowy z szufladą na piloty i książki. Całość zajmuje około 4 metrów kwadratowych, co w mieszkaniu o powierzchni 30 metrów jest ogromnym osiągnięciem. Wcześniej miałam wersalkę, która po rozłożeniu zajmowała pół pokoju i trzeba było przesuwać stół.
Zanim zdecydowałam się na tapczan, moja kawalerka miała jeden poważny problem: każdy centymetr podłogi był na wagę złota, a ja ciągle kombinowałam, jak pomieścić łóżko, kanapę dla gości i jeszcze gdzieś schować pościel. Przerobiłam kilka rozwiązań, od wersalki po rozkładaną kanapę z funkcją spania, ale to właśnie ten mebel okazał się strzałem w dziesiątkę. Kupiłam go po trzech miesiącach szukania i od tamtej pory nie wyobrażam sobie mojego małego mieszkania bez niego. Kluczem było znalezienie modelu z 16 cm materacem piankowym na stelazu listwowym, który zapewnia komfort spania porównywalny z klasycznym łóżkiem, a jednocześnie nie zajmuje więcej miejsca niż sofa.
Jeśli chodzi o wygląd, tapicerka welurowa to strzał w dziesiątkę. Moja pierwsza myśl była taka, że welur będzie trudny w czyszczeniu. Nic bardziej mylnego - nowoczesne tkaniny welurowe są odporne na kurz i łatwo je odświeżyć odkurzaczem. W salonie wygląda elegancko, a zimą przyjemnie grzeje w dotyku. Do tego dostępność kolorów - od szarości po butelkową zieleń - pozwala dopasować mebel do stylu wnętrza.
Kiedy przychodzą goście na noc, problem z miejscem na pościel staje się realny. Mam znajomą, która przed każdą wizytą znajomych przerzucała zapasowe koce na fotel w salonie, a potem wstydziła się bałaganu. Ja wybrałam kanapę z funkcją spania i pojemnikiem wewnątrz. Gdy goście wyjeżdżają, wszystko ląduje w schowku pod siedziskiem, a pokój wraca do normy w kilka sekund. To nie jest magia, to kwestia dobrego planowania. Wersalka z takim rozwiązaniem sprawdza się w małych mieszkaniach, gdzie każdy mebel musi pracować na dwa etaty. Przez lata testowałam różne opcje i wiem, że mechanizm podnoszący nie może być byle jaki. Najlepszy jest ten z amortyzatorami, który nie trzaska i nie wymaga siły, żeby go unieść.
Kiedy zaczęłam szukać konkretnego modelu, okazało się, że rynek oferuje mnóstwo opcji. Najpierw myślałam o standardowej wersalce, ale jej mechanizm składania zajmował sporo miejsca, a materac bywał cienki i niewygodny. Potem rozważałam kanapę z funkcją spania, ale te modele często mają mały pojemnik na pościel, ledwo mieszczący jeden koc. W końcu zdecydowałam się na łóżko z pojemnikiem na pościel z pełnym, dużym schowkiem pod całym materacem. Kluczowy okazał się mechanizm DL, który pozwala unieść stelaż jednym płynnym ruchem bez zdejmowania materaca. To oszczędność czasu i sił, zwłaszcza gdy rano spieszysz się do pracy. Ilość miejsca, jaką zyskałam, była imponująca, bo schowek ma głębokość około 30 centymetrów.
Pamiętajcie tylko o jednym - nie każdy tapczan z pojemnikiem nadaje się do codziennego spania. Jeśli planujecie używać go jako głównego łóżka, sprawdźcie, czy stelaż jest solidny i czy materac ma odpowiednią twardość. Ja przez pierwszy rok spałam na modelu z cienką pianką i żałowałam. Teraz mam 16 cm materac piankowy na regulowanym stelażu i śpię jak w chmurze. Rano budzik nie jest już taki straszny.
Add new comment