Kiedy już wybierzesz główną paletę, pomyśl o dodatkach. Drewniane ramy, rattanowe kosze czy lniane zasłony dodadzą tekstury i ocieplą nawet chłodne szarości. Jeśli twój salon pełni funkcję sypialni, a śpisz na rozkładanej sofie z mechanizmem DL, postaw na koce i poduszki w odcieniach, które powtarzają się w innych elementach – na przykład w ramie lustra czy dywanie. Dzięki temu przestrzeń będzie spójna. Unikaj tylko zbyt wielu kolorów w jednym pomieszczeniu – trzy barwy to maksimum, by nie powstał chaos. Pamiętaj, że biały sufit optycznie podnosi pomieszczenie, więc w niskim salonie to podstawa.
Z czasem odkryłam, że prawdziwa strefa relaksu w domu to nie tylko kanapa, ale też atmosfera. W małych mieszkaniach często brakuje miejsca na dodatkowe fotele, więc postawiłam na kąt z grubym dywanem i pufami. Zamiast standardowego stolika kawowego wybrałam niski stół, który jednocześnie służy jako skrzynia na koce. Światło robi tu ogromną robotę – zamiast górnego oświetlenia zamontowałam lampę podłogową z ciepłą żarówką i kilka świec LED. Nagle nawet ciasny salon zaczął oddychać. I choć goście czasem narzekają, że nie ma gdzie powiesić płaszcza, to wieczorami nikt nie chce opuszczać tego zakątka.
Oświetlenie w przedpokoju to osobna historia. Nie wystarczy jedna żarówka u sufitu. Potrzebujesz światła ogólnego i punktowego. Ja zamontowałam cztery reflektorki halogenowe wpuszczone w sufit i dodatkowo kinkiet nad lustrem. Dzięki temu mogę zobaczyć, czy makijaż jest równy, a buty czyste. Do tego postawiłam małą lampkę na komodzie, która daje ciepłe światło wieczorem. Kiedy wracasz po zmroku, nie chcesz włączać ostrego górnego światła. Lepiej mieć możliwość zapalenia delikatnej lampy. Aranżacja przedpokoju to również kwestia podłogi. Płytki ceramiczne są łatwe do czyszczenia, ale zimne. Ja położyłam panele winylowe, które są ciepłe w dotyku i odporne na wilgoć. Na dodatek położyłam mały chodnik z mikrofibry, który wchłania wodę z butów.
Wersalka to kolejny klasyk, który w loftowym wydaniu zyskuje nowe życie. Kiedy szukałam czegoś do kawalerki swojego brata, trafiłam na model z regulowanym zagłówkiem i sporym schowkiem na pościel. Jego metalowe nogi i prosta forma idealnie pasowały do industrialnego klimatu. Wybraliśmy wersalkę z materacem piankowym o gęstości 35 kg/m3, co zapewnia odpowiednie podparcie kręgosłupa. Problemem okazało się tylko znalezienie miejsca na przechowanie letnich koców, ale pojemnik na pościel rozwiązał to bez trudu.
Podczas zakupów zwracajcie uwagę na mechanizmy składania, jeśli wybieracie krzesła z funkcją spania. Mechanizm DL to popularny system w rozkładanych sofach, ale w krzesłach do jadalni rzadko stosowany. Jeśli planujecie, by jedno z krzeseł pełniło rolę noclegu, szukajcie modeli z płynnym mechanizmem rozkładania bez trzasków. W jednym projekcie dla rodziny z trójką dzieci zamontowaliśmy właśnie takie krzesło rozkładane na szerokość 190 cm. Zajmowało mało miejsca w ciągu dnia, a wieczorem stawało się lozko z pojemnikiem na posciel. Klienci byli zachwyceni, bo nie musieli kupować oddzielnej kanapy z funkcją spania do salonu. To rozwiązanie oszczędza przestrzeń i pieniądze, a przy tym nie rezygnuje z wygody. Tylko pamiętajcie, żeby materac w takim krześle miał minimum 10 cm grubości, inaczej goście będą narzekać na twardość.
Mam znajomą, która mieszka w bloku z lat siedemdziesiątych i jej przedpokój to kwadrat o boku metr dwadzieścia. Przez rok trzymała tam zwykłą wersalkę, bo myślała, że to jedyne rozwiązanie dla gości na noc. Wersalka była jednak zbyt szeroka i praktycznie blokowała przejście do łazienki. Dopiero gdy zamieniła ją na wąską ławkę z siedziskiem, które unosi się do góry, zyskała schowek na buty i miejsce do siedzenia. Wewnątrz zmieściły się cztery pary kozaków i dwie pary trampek. Do tego dołożyła haczyki w dwóch rzędach niższy dla dzieci i wyższy dla dorosłych. Nagle przestało się dusić w tej wąskiej klitce. Klucz tkwi w tym, żeby nie kopiować rozwiązań z salonów meblowych, tylko dostosować je do własnych nawyków. Jeśli codziennie wracasz z psem, potrzebujesz miejsca na smycz i woreczki na odchody, a nie na kapelusz.
Światło naturalne to twój sprzymierzeniec, ale też wróg. W salonie z oknem na północ dominuje chłodne, niebieskawe światło – tutaj ciepłe odcienie beżu, brzoskwini czy złamanej bieli rozgrzeją wnętrze. Przy oknie południowym słońce jest ostre i może wybielić kolory – wtedy lepiej sprawdzą się chłodne szarości, błękity lub pastele. Unikaj zbyt nasyconych barw w małych pomieszczeniach, bo przy mocnym słońcu będą razić w oczy. W salonie z wersalką, gdzie często przebywasz wieczorami, stonowana paleta kolorów sprzyja relaksowi. Zawsze sprawdzaj kolor farby o różnych porach dnia.
Add new comment