Kot, który czuje się bezpiecznie, nie chowa się po kątach — on wybiera miejsce i z niego korzysta. Problem w tym, że wiele osób urządza dom pod siebie, a potem dziwi się, że zwierzę śpi na szafie albo pod łóżkiem. Tymczasem kot potrzebuje przede wszystkim kontroli nad otoczeniem: widzieć, kto wchodzi, mieć drogę ucieczki i coś nad głową. Zanim kupisz kolejny drapak, sprawdź, czy w mieszkaniu są miejsca, które spełniają te trzy warunki.
Ten sam chodnik, ten sam trawnik, ten sam rytuał o siódmej rano. Pies zna każdy zapach na pamięć i zaczyna ciągnąć w stronę domu, zanim jeszcze zdążyliście zawrócić. Nuda na spacerze to nie kaprys — to najczęstsza przyczyna wycia, niszczenia rzeczy i ciągnięcia na smyczy. Zmiana trasy nie wymaga rewolucji, wystarczy kilka świadomych decyzji.
Większość psiarzy chodzi z psem tą samą trasą o tej samej porze. Nie dlatego, że są leniwi — po prostu tak jest wygodnie. Problem w tym, że pies zna ten układ na pamięć i zaczyna się nudzić. Nuda u psa nie objawia się ziewaniem, tylko ciągnięciem smyczy, obszczekiwaniem innych psów albo ignorowaniem komend, które w domu wykonuje bezbłędnie. Zanim zaczniesz zmieniać trasę, sprawdź, czy pies w ogóle ma na spacerze co robić.
Zacznij od wyznaczenia strefy tuż przy drzwiach. Wystarczy haczyk na smycz i obrożę oraz pojemnik albo półka na ręcznik. Ważne, żeby było to w zasięgu ręki, gdy stoisz w progu i nie chcesz zdejmować butów. Jeśli smycz musi wyschnąć, powieś ją luźno, nie w ciasnej pętli – inaczej materiał zacznie nieprzyjemnie pachnieć i szybciej się przetrze.
Typowe błędy to trzymanie ręcznika w łazience, a smyczy w szufladzie – wtedy nigdy nie są pod ręką w chwili powrotu. Drugi błąd to odkładanie sprzątania „na później": mokra smycz rzucona byle gdzie przez noc zaczyna śmierdzieć, a błoto zaschnięte na ręczniku trudniej sprać. Trzeci błąd to zbyt wiele miejsc – jeśli smycz bywa w trzech różnych kątach, nigdy nie wiesz, gdzie jej szukać.
Ręcznik, który rzeczywiście działa Ręcznik do wycierania łap powinien być osobny od tego, którego używasz do siebie. Najlepiej sprawdza się materiał dobrze chłonący wodę, niezbyt gruby, bo gruby trudno wyprać i długo schnie. Po każdym spacerze wytrzyj łapy dokładnie, także między palcami – tam zostaje najwięcej błota i piasku, które potem roznosi się po całym mieszkaniu. Jeśli na dworze jest sól drogowa, przepłucz łapy letnią wodą przed wytarciem. Ręcznik pierz co kilka dni, a jeśli pies wracał w deszczu – od razu.
Powrót ze spaceru to moment, w którym najłatwiej o bałagan. Mokra smycz ląduje na krześle, obroża na szafce, ręcznik gdzieś w przedpokoju. Następnego dnia szukasz tego po całym mieszkaniu, a pies czeka przy drzwiach. Rozwiązanie nie polega na większej dyscyplinie, ale na jednym, stałym punkcie przy wejściu, gdzie wszystko ma swoje miejsce.
Typowy błąd to kara za węszenie. „Nie ciągnij, idziemy" — słyszy pies, który właśnie znalazł trop. Lepiej wyznaczyć strefy: fragment trasy na luźnej smyczy, fragment na krótkiej. Pies uczy się, że są miejsca na eksplorację i miejsca na marsz. Kolejny błąd to zmiana trasy tylko wtedy, gdy pies już się nudzi. Lepiej robić to profilaktycznie, zanim pojawią się problemy.
Zacznij od rozbicia rutyny. Jeśli zawsze skręcasz w lewo, skręć w prawo. Zamiast iść do parku, którego pies zna na wylot, wybierz ulicę równoległą. Nowe zapachy pobudzają węch i zmuszają psa do pracy umysłowej, która męczy go bardziej niż kilometery. Ważne: nie zmieniaj wszystkiego naraz. Nowa trasa plus nowe smakołyki plus nowe komendy to dla psa przeciążenie. Wprowadzaj jedną zmianę na tydzień.
Twarde podłoże ma jeszcze jedną zaletę: izoluje od zimnej podłogi. Pies leżący na samej posadzce traci ciepło znacznie szybciej, co przy problemach ze stawami jest szczególnie niekorzystne. Dlatego warto łączyć sztywną płytę z cienką warstwą izolacji pod legowiskiem. Wystarczy mata z filcu albo cienka pianka, byle nie na tyle gruba, żeby znów zapadała się pod psem.
Wplataj ćwiczenia w spacer, ale nie zamieniaj go w trening posłuszeństwa. Siad na krawężniku, zostań na chwilę przed przejściem, rzut smakołykiem w trawę i komenda „szukaj". To wszystko mieści się w normalnym spacerze i nie wymaga zatrzymywania się na dłużej. Jeśli pies ma tendencję do ciągnięcia, zmiana trasy na mniej ruchliwą ulicę da wam obu więcej spokoju. Unikaj jednak tras, gdzie jest dużo innych psów na krótkich smyczach — to prosta droga do frustracji.
Obrożę zdejmuj zaraz po wejściu, nie zostawiaj jej na psie na noc. Metalowe elementy mogą obcierać szyję, a wilgotna obroża z materiału to siedlisko bakterii. Smycz odkładaj na haczyk, nie na podłogę – leżąca smycz to najczęstsza przyczyna potknięć domowników. Jeśli używasz szelek, również mają swój haczyk obok. Kiedy wszystko wisi w jednym miejscu, poranne wyjście zajmuje kilka sekund.
Add new comment