1 post / 0 new
Guest (not verified)
Jak urządzić wnętrze w stylu skandynawskim bez popadania w nudę

Materac piankowy w tym łóżku ma grubość 16 centymetrów i jest pokryty antyalergiczną tkaniną. To ważne, bo jadalnia to przestrzeń, w której jemy, więc kurz i roztocza nie są mile widziane. Pianka wysoka gęstość nie odkształca się po latach użytkowania, a pokrowiec można zdjąć i wyprać w pralce. Gdy goście nocują, rozkładam łóżko w pięć minut, a rano składam z powrotem w sofę. Nikt nie zgadnie, że za chwilę to samo miejsce będzie służyć do śniadania.

Kuchnia to osobna historia. W bloku z lat 70. blat kuchenny ma ledwo metr długości. Zamiast wieszać szafki górne, zamontowałam otwarte półki z drewna dębowego. Trzymam na nich tylko to, czego używam codziennie: kubki, talerze, słoiki z przyprawami. Reszta ląduje w szafkach dolnych. Znalazłam tam miejsce na wersalkę? Nie, ale udało się wcisnąć składane krzesła dla gości. Gdy przychodzi więcej osób, stawiam blat na kozłach, który zajmuje mało miejsca, a pomieści sześć osób.

W jednym z mieszkań, które urządzałam, właścicielka chciała mieć zarówno prysznic, jak i wannę. Na 5 metrach kwadratowych to wyzwanie. Zdecydowałyśmy się na wannę narożną 140x140 cm, a nad nią zamontowałyśmy słuchawkę prysznicową na ścianie. To dało efekt dwóch stref w jednym miejscu. Do tego mała szafka z lustrem i haczyki na ręczniki przy drzwiach. Zamiast tradycyjnego grzejnika drabinkowego postawiłyśmy na podłogówkę, co zwolniło ścianę na dodatkową półkę. To właśnie takie detale robią różnicę. Nie musisz mieć ogromnego metrażu, żeby łazienka była komfortowa. Wystarczy przemyślane planowanie.

Pamiętam swoje pierwsze wnętrza w kamienicy. Wysokie na 330 centymetrów sufity, oryginalny parkiet jodełka i grube, ceglane mury. Zachwycałam się tym, dopóki nie przyszło mi zmierzyć się z rzeczywistością. Wąski korytarz miał 90 centymetrów szerokości, a w sypialni zmieściłam ledwie łóżko 140x200 z pojemnikiem na pościel. Przez pierwsze dwa miesiące spałam na materacu piankowym położonym wprost na podłodze, bo nie mogłam znaleźć stelarza listwowego, który pasowałby do skosów. Wnętrza w kamienicy to nie tylko urok, ale przede wszystkim logistyczne wyzwanie. Każdy centymetr trzeba wykorzystać podwójnie, a każdy mebel musi mieć więcej niż jedną funkcję.

Kiedyś pomagałam znajomej urządzać łazienkę w kawalerce. Miała tam też kanapę z funkcją spania, która służyła jako sofa na co dzień i łóżko dla gości. To wymagało sprytnego podziału przestrzeni. Zdecydowałyśmy się na półotwartą zabudowę prysznica z drzwiami przesuwnymi, żeby nie blokowały przejścia. Obok postawiłyśmy wąską szafkę na kosmetyki. Kanapa z funkcją spania stanęła przy ścianie naprzeciwko, a nad nią zawiesiłyśmy półkę na książki. Łazienka była mała, ale dzięki jasnym kolorom i lusterkom wydawała się większa. Goście nie narzekali, a znajoma chwaliła, że wszystko jest pod ręką.

Największym błędem, jaki popełniłam na początku, było kupowanie rzeczy, które nie miały konkretnego przeznaczenia. Te małe stołeczki, ozdobne pudełka, lampki bez funkcji. Styl skandynawski to minimalizm, ale nie pustka. Każdy mebel musi pracować na swój byt. Dlatego zamiast dwóch krzeseł, które tylko stoją, mam jeden puf z miejscem do przechowywania wewnątrz. Trzymam w nim koce i poduszki, które wyciągam, gdy robi się chłodniej.

Kuchnia w kamienicy to osobna historia. U mnie ma 6 metrów kwadratowych i kształt litery L. Blat zrobiłam na wymiar z litego dębu, bo standardowe płyty meblowe nie mieściły się w przestrzeni między oknem a piecem kaflowym. Pod blatem zamontowałam wersalkę na wymiar. Wersalka ma 120 centymetrów szerokości i służy jako dodatkowe miejsce do siedzenia podczas kolacji, a gdy nocuje przyjaciółka, rozkładam ją i kładę na niej materac piankowy o grubości 10 centymetrów. Pod spodem przechowuję zapasową pościel i ręczniki. Nie wierzę w puste przestrzenie pod meblami w tak małym metrażu. Każda szuflada, każda półka musi mieć swoje przeznaczenie.

W salonie zrezygnowałam z tradycyjnego stołu na rzecz niskiego stolika kawowego z szufladami. Trzymam w nich piloty, ładowarki i zapas świec. Na ścianie powiesiłam półkę z listwą, która ukrywa kable od telewizora. Styl skandynawski uwielbia naturalne materiały, więc postawiłam na len, bawełnę i drewno sosnowe. Nie malowałam go na biało, tylko zostawiłam surowy, lekko przetarty papierem ściernym. To dodaje wnętrzu ciepła, którego białe ściany często nie mają.

Mechanizm rozkładania to detal, który często pomijamy, a ma ogromne znaczenie. Wybrałam model z mechanizmem DL, który pozwala wysunąć część siedziska bez przesuwania całej konstrukcji od ściany. Dzięki temu nie muszę codziennie przestawiać stołu ani przesuwać dywanu. Wersalka ma wbudowany stelaz listwowy, co zapewnia równomierne podparcie podczas snu. Na co dzień używam jej do siedzenia przy posiłkach, a wieczorem po złożeniu tapicerki welurowej wystarczy rzucić kilka poduszek i tworzy się wygodna strefa relaksu.

Add new comment

Filtered HTML

  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.
  • Allowed HTML tags: <a> <em> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Lines and paragraphs break automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.
  • Lines and paragraphs break automatically.

Navigation

User login