Największym wyzwaniem okazał się mały metraż – moja sypialnia ma ledwie 12 metrów. Chciałam tam postawić łóżko z pojemnikiem na pościel, bo każdy centymetr był na wagę złota. Ale jak w takim pudełku zastosować sztukaterię? Poradziłam sobie, ograniczając zdobienia do jednej ściany za wezgłowiem. Zaprojektowałam panel z prostokątnych ramek z listew, które pomalowałam w kolorze ściany. Dzięki temu wnętrze zyskało strukturę, a nie straciło na przestronności. Przy okazji okazało się, że takie tło pięknie eksponuje tapicerkę welurową zagłówka, która inaczej ginęłaby na gładkiej powierzchni.
Ostatnio znajoma zapytała, czy sztukateria sprawdzi się w wynajmowanym mieszkaniu. Jasne, że tak – wystarczy wybrać listwy na taśmie klejącej, które łatwo usunąć bez uszkodzenia ścian. Ja w swoim pierwszym wynajmowanym lokum zastosowałam piankowe profile wokół okien i drzwi. Po roku wyprowadzki ściany były jak nowe, a ja zabrałam listwy ze sobą. Dzięki temu sztukateria to inwestycja, która podąża za wami. I choć brzmi to absurdalnie, to właśnie te drobne detale sprawiają, że czujecie się u siebie, nawet gdy mieszkanie jest tylko tymczasowe.
Koszt tapczanu z pojemnikiem z dobrym stelażem i materacem to wydatek rzędu dwóch tysięcy złotych, ale patrząc na to, że zastępuje on sofę, łóżko i szafkę na pościel, inwestycja zwraca się w ciągu roku. Gdybym kupowała te elementy osobno, wydałabym więcej i straciła miejsce. Wersalka, którą miałam wcześniej, kosztowała tysiąc dwieście, ale po dwóch latach materac był do wymiany, a pojemnik miał tylko dziesięć centymetrów wysokości, więc mieścił się w nim tylko koc.
Podsumowując, po pół roku użytkowania mogę powiedzieć, że tapczan z pojemnikiem to mebel, który nie tylko oszczędza przestrzeń, ale też podnosi komfort życia w małym mieszkaniu. Materac piankowy na stelazu listwowym i tapicerka welurowa tworzą zestaw, który jest trwały i łatwy w utrzymaniu. Mechanizm DL działa bez zarzutu, a pojemnik na pościel rozwiązuje problem przechowywania, który wcześniej spędzał mi sen z powiek.
Zastanawiałam się, czy mechanizm DL nie będzie zbyt skomplikowany dla gości, którzy nocują u mnie pierwszy raz. Okazało się, że każdy radzi sobie intuicyjnie, bo wystarczy pociągnąć za ukryty uchwyt. Ważne, żeby przed zakupem sprawdzić, czy w pojemniku jest wentylacja, bo niektóre modele mają tylko dno z płyty, co grozi zagrzybieniem materaca. Mój ma otwory po bokach i delikatną siatkę, która chroni przed kurzem.
Kupiliśmy z mężem kawalerkę ledwie 32 metry. Pamiętam ten dylemat przy wyborze sofy do salonu, który zamieniał się w sypialnię dla gości. Przymierzaliśmy się do modeli z funkcją spania, ale standardowe rozwinięcie zajmowało pół pokoju. Ostatecznie postawiliśmy na narożnik z mechanizmem DL i pojemnikiem na pościel. To był strzał w dziesiątkę. Dziś wiem, że dodatki do wnętrz to nie tylko poduszki i obrazy, ale przede wszystkim funkcjonalne meble, które ratują nas przed chaosem w małym metrażu.
W salonie postawiłam na kanapę z funkcją spania, która nie udaje, że jest łóżkiem. To ważne, bo gdy rozkładam ją na noc, chcę, żeby gość spał jak u siebie. Wybrałam model z tapicerką welurową. Welur jest przyjemny w dotyku, łatwy do czyszczenia i nie mechaci się jak tańsze tkaniny. Do tego ma tę zaletę, że na małej powierzchni dodaje wnętrzu przytulności. Nie żałuję, choć na początku bałam się, że będzie zbierał kurz. Wystarczy odkurzacz z miękką szczotką.
W prowansalskiej kuchni królują naturalne materiały – drewno, kamień, ceramika. Moja ma zaledwie 5 metrów, ale udało mi się zmieścić blat z konglomeratu w kolorze piaskowca i fronty z litego dębu. Zamiast górnych szafek postawiłam otwarte półki, na których stoją gliniane misy, szklane słoje z kaszą i ceramiczne dzbanki. To wymaga dyscypliny – wszystko musi być poukładane, bo kurz osiada na odkrytych naczyniach. Ale za to kuchnia wygląda jak z południa Francji. Na oknie lniana firanka w kratkę, na blacie drewniana deska do krojenia i wazon z polnymi kwiatami. Nawet zmywarka schowana za frontem meblowym nie psuje klimatu. Kluczem jest wybór dodatków – nawet zwykły czajnik może być stylowy, jeśli ma miedziane wykończenie.
Największym odkryciem był dla mnie mechanizm DL, który pozwala na szybkie rozłożenie tapczanu bez przesuwania go od ściany. Wystarczy pociągnąć za pas i siedzisko wysuwa się do przodu, a oparcie opada na poziom siedziska. Cała operacja zajmuje dosłownie dziesięć sekund, więc gdy wracam późno z pracy, nie muszę walczyć z ciężkim stelażem. Wcześniej miałam wersalkę z mechanizmem wysuwnym, który wymagał odsunięcia mebla od ściany o trzydzieści centymetrów, co w mojej wąskiej przestrzeni było męczące.
Wybór materiału też miał znaczenie, bo tapczan stoi w salonie i musi wyglądać estetycznie. Zdecydowałam się na tapicerkę welurową w kolorze granatowym, która jest przyjemna w dotyku i maskuje kurz, co doceniam, bo nie sprzątam codziennie. Welur dodatkowo tłumi dźwięki, więc jeśli w nocy przewracam się na bok, nie słychać szelestu tkaniny. Meble z takim pokryciem wyglądają elegancko, ale wymagają odkurzania miękką szczotką, bo na zwykłej końcówce zostają włókna.
Add new comment