1 post / 0 new
Guest (not verified)
Prowansja w mieście - jak urządzić wnętrze z duszą południa Francji

Łazienka to najmniejsze pomieszczenie, ale udało się wcisnąć pralkę pod umywalkę i szafkę nad WC. W szafce trzymam zapas ręczników i kosmetyki, a na drzwiach zamontowałam organizer z kieszeniami na szczotki i suszarkę. Gdy goście nocują na rozłożonej wersalce, wystarczy, że wyciągnę czysty ręcznik z szafki nad toaletą, a nie muszę grzebać w walizce. Te drobne usprawnienia sprawiają, że dom funkcjonuje bez chaosu, a ja mam więcej czasu na życie, a nie na sprzątanie.

Zapach lawendy, ciepło słońca i lekkość letniego wiatru - to pierwsze skojarzenia, które przychodzą na myśl, gdy myślę o stylu prowansalskim. Ale jak przenieść ten sielski klimat do mieszkania w bloku? Mam za sobą kilka realizacji, w których udowodniłam, że prowansja doskonale sprawdza się także w niewielkich przestrzeniach. Klucz tkwi w detalach i umiejętnym balansowaniu między rustykalnością a nowoczesnością. W moim ostatnim projekcie postawiłam na bielone ściany z widoczną fakturą tynku, które natychmiast stworzyły wrażenie przestronności. Do tego dodałam drewniane belki sufitowe - oczywiście tylko dekoracyjne, bo prawdziwe obniżyłyby niski strop. Efekt był zaskakująco świeży i lekki. Pamiętajcie, że prowansalski styl nie oznacza przesady z kwiatami i falbankami. To raczej umiar i naturalność, które dają oddech nawet w 40-metrowym mieszkaniu.

Kiedy wprowadzałam się do swojego pierwszego trzydziestometrowego M, myślałam, że dam radę wszystko poukładać. Szybko okazało się, że organizacja przestrzeni to nie przechowywanie w pudełkach, tylko mądre decyzje meblowe na starcie. Zamiast kupować przypadkową sofę, postawiłam na kanapę z funkcją spania z mechanizmem DL. Dziś wiem, że oszczędziło mi to miesięcy frustracji, bo każdy centymetr działa na moich warunkach. Kluczem jest przewidywanie potrzeb, zanim one nas zaskoczą.

Organizacja przestrzeni w korytarzu to dla wielu osób czarna magia. U mnie wejście ma ledwie metr na dwa, więc zamontowałam wieszaki ścienne na wysokości oczu i wąską szafkę na buty z siedziskiem z pojemnikiem na posciel. Pod siedziskiem trzymam zapasowe prześcieradła i poszewki. Na ścianie nad wieszakami powiesiłam lustro w drewnianej ramie, które optycznie powiększa przestrzeń. Dzięki temu codzienne wyjście z domu nie kończy się szukaniem rękawiczek w trzech szafach.

Często słyszę, że ludzie boją się, że mechanizm się zepsuje. Rozumiem, sama miałam obawy. Ale nowoczesne łóżka z pojemnikiem na pościel mają amortyzatory gazowe. To nie są te stare sprężyny, które po roku zaczynają skrzypieć. Amortyzatory wytrzymują tysiące cykli. Kupiłam swoje trzy lata temu, otwieram je codziennie rano, żeby wyciągnąć koc, i działa bez zarzutu. Jedyna rzecz, na którą trzeba uważać, to żeby nie przekroczyć maksymalnego obciążenia. Zazwyczaj producent podaje 150 kilogramów na cały stelaż. Ja trzymam tam tylko pościel, więc spokojnie mieszczę się w normie.

Kolory w prowansalskim wnętrzu to cała sztuka. Unikam jaskrawych barw jak ognia. Stawiam na wyblakłe odcienie: sprany róż, błękit nieba w południe, zieleń szałwii. W jednym z projektów pomalowałam ściany w kuchni na kolor bladej moreli, a szafki wybrałam w bielonej sosnie. Efekt był tak ciepły, że klientka przyznała, iż chętniej spędza czas przy gotowaniu. Do tego dodałam ceramikę z ręcznie malowanym wzorem - miseczki na owoce i dzbanek na wodę. Każdy detal ma tu znaczenie. Nawet zwykłe firany, jeśli są z lnu, potrafią zmienić charakter pomieszczenia. W prowansji liczy się faktura i naturalność, dlatego unikam syntetycznych błyszczących tkanin. Lepiej postawić na bawełnę z lekkim przetarciem niż idealnie gładki poliester.

Podłogi w stylu prowansalskim to często deski lub płytki w kształcie heksagonu. W mieszkaniu w bloku, gdzie nie mogłam zmienić parkietu, położyłam na nim duży dywan z jutowego splotu. Jego surowa struktura dodała wnętrzu wiejskiego charakteru. Na ścianach powiesiłam obrazy w prostych, drewnianych ramach - martwe natury z owocami i pejzaże. Żadnych plastikowych ozdób czy błyszczących ram. W prowansalskim wnętrzu króluje drewno, kamień i ceramika. Nawet ramy luster wybieram z patynowanego metalu lub naturalnego drewna. Kiedyś znalazłam stare lustro na targu staroci za kilka złotych. Po oczyszczeniu i pomalowaniu na biało stało się centralnym punktem przedpokoju. Goście zawsze je komplementują, a ja uśmiecham się pod nosem, bo kosztowało mnie głównie czas i odrobinę farby.

Ale sama sypialnia to nie wszystko. Mój największy problem pojawiał się, gdy przyjeżdżali goście z daleka. W małym mieszkaniu brakuje miejsca na rozkładanie dodatkowego posłania. I wtedy odkryłam, że kanapa z funkcja spania może być prawdziwym wybawieniem. Wybrałam model z tapicerka welurowa, bo jest przyjemna w dotyku i łatwa do czyszczenia – plamy po winie znikają bez śladu. Mechanizm DL działa płynnie i w kilka sekund zmieniam salon w sypialnię. Gdy goście wyjeżdżają, składam wszystko z powrotem i mam miejsce na popołudniową kawę.

Add new comment

Filtered HTML

  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.
  • Allowed HTML tags: <a> <em> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Lines and paragraphs break automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.
  • Lines and paragraphs break automatically.

Navigation

User login