1 post / 0 new
Guest (not verified)
Narożnik czy kanapa – który mebel okiełzna Twój salon?

Moi znajomi często pytają, jak urządzić małe mieszkanie, żeby nie wyglądało jak magazyn, a goście mieli gdzie spać. Tu sprawdza się kanapa z funkcją spania. Wybrałam model z mechanizmem DL, który rozkłada się do płaskiej powierzchni bez uskoku. Do tego dołożyłam materac piankowy o grubości 16 centymetrów. To nie jest cienka gąbka, która po dwóch nocach robi się twarda jak deska. Goście, którzy u mnie nocowali, mówili, że spali lepiej niż na własnych łóżkach. Mechanizm DL jest prosty w obsłudze i nie wymaga siłowni. Wystarczy pociągnąć za uchwyt i kanapa sama się rozkłada.

Kluczowym elementem, który często pomijamy, jest stelaz listwowy. W tanich meblach często stosuje się sklejkę, która nie przepuszcza powietrza i powoduje, że materac szybko się odkształca. Ja postawiłam na stelaz listwowy z regulacją twardości w kilku strefach. Listwy wyginają się pod ciężarem ciała, co poprawia wentylację materaca i przedłuża jego żywotność. Do tego dołożyłam materac piankowy z pamięcią kształtu. To połączenie sprawia, że nawet na rozkładanej kanapie spanie jest komfortowe. Nie ma uczucia zapadania się w dziurę ani przesuwania pościeli.

W malej sypialni kazdy centymetr ma znaczenie, a lustra dekoracyjne potrafia zmylic wzrok tak skutecznie, ze przestajesz czuc sie jak w pudelku. Gdy postawilam duze lustro na podlodze, oparte o sciane za lozkiem z pojemnikiem na posciel, efekt byl natychmiastowy. Przestrzen wydawala sie dwa razy wieksza, a ja przestalam uderzac biodrami o krawedzie mebli. Problemem byly jednak goscie na noc - potrzeba dodatkowego miejsca do spania wymusila na mnie zakup kanapy z funkcja spania, ktora w ciagu dnia pelni role sofy. Lustro umieszczone naprzeciwko niej sprawia, ze nawet rozlozona konstrukcja nie dominuje pomieszczenia. Widok odbicia w lustrze tworzy iluzje glebokosci, a ja moge swobodnie manewrowac miedzy meblami bez poczucia klaustrofobii.

Narożnik to inna historia. Kiedyś kojarzył się z wielkimi salonami w blokach z lat 90., teraz wrócił w nowej odsłonie. Na 260 cm długości możesz posadzić 5-6 osób, co uratuje Cię podczas rodzinnych obiadów. Ale uwaga na małe metraże – w pokoju 3x4 metry narożnik może przytłoczyć. Sprawdź, czy lewa lub prawa strona nie blokuje przejścia do balkonu. Jeśli masz wąskie drzwi, wybierz model z dzielonym siedziskiem, który wniesiesz po kawałku. A co ze spaniem? Narożnik z funkcją spania często ma stelaz listwowy, który zapewnia wentylację materaca. To lepsze niż płyta wiórowa, bo materac piankowy nie pleśnieje. Tylko pamiętaj – materac o grubości 16 cm to minimum, by gość nie czuł listew przez całą noc.

Aranżacja open space wymaga też sprytnego zarządzania światłem. W moim mieszkaniu postawiłam na kilka źródeł światła: duży żyrandol nad stołem, lampę podłogową przy kanapie i małe kinkiety przy łóżku. Dzięki temu mogę regulować nastrój w zależności od pory dnia. Wieczorem zapalam tylko lampę przy kanapie z funkcją spania i od razu robi się przytulnie. Ważne, żeby nie przesadzić z ilością światła, bo w otwartej przestrzeni łatwo o efekt jaskini. Lepiej postawić na kilka punktów, które można włączać osobno. To prosta zasada, ale zmienia wszystko.

Kupiłam to mieszkanie z myślą, że będzie reprezentacyjne. Salon miał 30 metrów, ale sypialnia okazała się wąska jak korytarz, a goście regularnie nocowali na dmuchanym materacu, który wiecznie się przedmuchiwał. Styl modern classic wydawał się naturalnym wyborem, bo łączy ponadczasową elegancję z funkcjonalnością. Jednak szybko przekonałam się, że bez konkretnych wyborów meblowych to tylko ładne zdjęcia na Pintereście. Zamiast inwestować w designerskie dodatki, postawiłam na solidne podstawy. W salonie stanęła kanapa z funkcją spania i tapicerką welurową w kolorze grafitu. Materiał okazał się zbawieniem dla kocich pazurów i codziennego bałaganu. Do tego stół dębowy z prostymi nogami, który bez problemu pomieści sześć osób. Modern classic to dla mnie przede wszystkim równowaga między klasycznymi proporcjami a nowoczesną wygodą. Nie potrzebujesz tu złotych zdobień ani kryształowych żyrandoli. Liczy się faktura, jakość i to, jak mebel znosi próbę czasu.

Kiedy kilka lat temu wprowadzalam sie do swojego pierwszego mieszkania, stanelo przede mna wyzwanie - 18 metrow kwadratowych, ktore mialo pomiescic wszystko, od lozka przez biurko po szafe. Pamietam to uczucie przytloczenia, gdy probowalam zmiescic w jednym pokoju strefe dzienna i sypialniana. Znalazlam jednak sposob, ktory doslownie otworzyl sciany - lustra dekoracyjne. Nie mowie tu o zwyklych, malych prostokatach z Ikei, ale o duzych, przemyclanie rozmieszczonych elementach, ktore potrafia zdzialac cuda. Moj pierwszy zakup to ogromne lustro w drewnianej ramie, ktore powiesilam naprzeciwko okna. Nagle pokoj zyskal glebie, a swiatlo sloneczne odbijalo sie od niego, rozjasniajac kazdy kat. Od tamtej pory jestem przekonana, ze lustra to najtanszy i najskuteczniejszy trik dekoratorski.

Add new comment

Filtered HTML

  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.
  • Allowed HTML tags: <a> <em> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Lines and paragraphs break automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.
  • Lines and paragraphs break automatically.

Navigation

User login