W aranżacji minimalistycznej liczy się także umiejętność łączenia funkcji z estetyką. Zamiast kupować osobne krzesło i stolik, pomyśl o ławie, która ma półkę na czasopisma lub szufladę na piloty. W jednym z projektów dla singla, który często pracował z domu, zaproponowałam biurko, które po złożeniu staje się konsolą przy ścianie. Dzięki temu pokój dzienny nie wyglądał jak biuro, a on miał gdzie postawić laptopa. To samo dotyczy oświetlenia – zamiast kilku lamp, lepiej zainwestować w jedno mocne, regulowane źródło światła, które zmienia nastrój w zależności od pory dnia. Minimalizm to nie wyrzeczenie, ale mądre wybory.
Trendy w meblarstwie ewoluują też w kierunku ekologii. Coraz częściej producenci stawiają na certyfikowane drewno, pianki z recyklingu i tkaniny z włókien naturalnych. Widziałam ostatnio łóżko z pojemnikiem na pościel wykonane z litego buku zamiast płyty wiórowej. Trwałe, ciężkie, ale bez chemicznych zapachów. Klienci pytają o możliwość zwrotu zużytych mebli lub naprawy zamiast wymiany. Nawet małe pracownie meblarskie oferują renowację starych wersalek. To dobry kierunek, bo meble z duszą mają swoją historię, a przy okazji zmniejszamy górę śmieci.
Kolejnym wyborem, który często pada w rozmowach o salonie, jest kanapa z funkcją spania. Nie każdy model sprawdza się codziennie, ale jeśli masz miejsce tylko na jeden mebel wypoczynkowy, to właśnie ono może być twoim sprzymierzeńcem. Zwróć uwagę na mechanizm DL, który jest prosty w obsłudze i pozwala szybko zmienić sofę w wygodne legowisko. Pamiętam, jak moja klientka, mieszkająca w kawalerce, narzekała, że goście śpią na dmuchanym materacu. Po wymianie na kanapę z funkcją spania przestała się wstydzić, że ktoś musi spać na podłodze. Do tego tapicerka welurowa dodaje wnętrzu miękkości i jest przyjemna w dotyku, a przy tym łatwa do czyszczenia – co w małym mieszkaniu ma ogromne znaczenie.
Zastanawiałam się też nad wersalką. Wersalka z pojemnikiem na pościel to dobry wybór do pokoju gościnnego, ale w codziennej sypialni lepiej sprawdza się łóżko. Wersalka często ma węższy pojemnik, a jej rozkładanie codziennie wieczorem bywa męczące. W mojej sypialni postawiłam na łóżko z pojemnikiem, które ma wymiary 140 na 200 centymetrów. To pozwala przechowywać w środku nie tylko pościel, ale też sezonowe ubrania i zapas koców. Gdy przyjeżdżają goście na noc, bez problemu wyciągam dodatkowy koc i poduszkę, a łóżko służy jako miejsce do spania.
Mam mieszkanie z sypialnią tak małą, że ledwo mieści się w nim łóżko i szafa. Przez lata kołdry, poduszki i zapasowe prześcieradła lądowały na górnej półce w przedpokoju, bo nigdzie indziej nie było miejsca. Aż odkryłam, że pojemnik na pościel to nie tylko dodatkowa skrzynia, ale realne rozwiązanie problemu, który zna każdy, kto mieszka w bloku z lat 60. Trzy kołdry sezonowe, cztery komplety pościeli i dwa ręczniki plażowe – to sporo, a w małym mieszkaniu każdy centymetr ma znaczenie. Zaczęłam szukać mebla, który pomieści wszystko i nie będzie wyglądał jak składzik.
Minimalizm w małym mieszkaniu to też umiejętność rezygnacji z tego, co nie służy. Nie musisz mieć stołu na sześć osób, jeśli jadasz sama. Wystarczy składany blat przy ścianie i dwa krzesła, które w razie potrzeby można dostawić. Albo zamiast masywnej szafy, wybierz otwarty wieszak na ubrania, który dodatkowo pełni funkcję dekoracyjną. W jednym z moich projektów dla pary z małym dzieckiem udało się połączyć sypialnię z salonem dzięki przesuwnym drzwiom, a łóżko z pojemnikiem na pościel ukryło zabawki i kocyki. Efekt był taki, że pokój wydawał się dwa razy większy, a rodzice nie musieli co wieczór sprzątać rozrzuconych rzeczy.
Wracając do materacy - to jeden z tych elementów, na których nie warto oszczędzać. Kiedy znajoma kupiła tanią wersalkę z cienkim materacem, po miesiącu narzekała na ból pleców. Dlatego polecam materac piankowy o grubości co najmniej 16 cm, najlepiej z pianki wysokoelastycznej. Taki materac piankowy dopasowuje się do ciała, ale nie zapada się jak w starych tapczanach. Do tego stelaz listwowy z elastycznymi listwami daje odpowiednie podparcie. To połączenie sprawdza się zarówno przy codziennym spaniu, jak i przy okazjonalnych gościach. W sypialni warto też pomyśleć o materacu z wkładem kokosowym, który zapewnia cyrkulację powietrza.
W sypialni postawiłam na lozko z pojemnikiem na posciel. To był strzał w dziesiątkę – w końcu zniknął problem przechowywania koców i zimowych kurtek. Materac wybrałam piankowy, 16 cm wysokości, na stelazu listwowym. Dlaczego? Bo w boho często sypia się na niskich ramach, a pianka dopasowuje się do ciała lepiej niż sprężyny. Stelaz listwowy dodatkowo wentyluje, co przy wilgotnym powietrzu z otwartego okna ma znaczenie. Nad łóżkiem zawiesiłam baldachim z gazy – nie po to, by udawać księżniczkę, ale by stworzyć zaciszny kąt. Gdy goście nocują, rozkładam dodatkowy materac na podłodze. Niski poziom łóżka sprawia, że sypialnia wygląda jak marokańska riad, nawet jeśli za oknem jest blokowisko.
Add new comment