1 post / 0 new
Guest (not verified)
Mały salon z funkcją spania - metamorfoza wnętrza od A do Z

Teraz salon służy nam zarówno do codziennego wypoczynku, jak i do przyjmowania gości. Kanapa z funkcją spania sprawdza się świetnie podczas wieczornych seansów filmowych, bo można na niej wygodnie się rozłożyć z nogami. Gdy przychodzą znajomi, siadamy na pufach i poduszkach, a kanapa staje się centralnym punktem rozmów. Najbardziej lubię momenty, gdy pada deszcz za oknem, a my siedzimy skuleni pod kocem z herbatą w dłoni. To właśnie ta umiejętność łączenia estetyki z praktycznością sprawiła, że metamorfoza wnętrza stała się dla mnie tak satysfakcjonującym projektem. Każdy detal został przemyślany, a efekty widać gołym okiem.

Nie każdy ma miejsce na dużą kanapę. Wtedy z pomocą przychodzi wersalka, która w dzień pełni funkcję sofy, a w nocy zamienia się w wygodne łóżko. W rustykalnych aranżacjach świetnie sprawdza się wersalka w stylu retro, z drewnianymi poręczami i tapicerowanym siedziskiem. Można ją ustawić pod oknem, a nad nią zawiesić półkę z książkami lub suszone zioła. Pamiętajcie jednak, że wersalka to nie to samo co sofa z funkcją spania. Jej mechanizm bywa prostszy, a materac cieńszy. Dlatego jeśli macie gości na dłużej niż jedną noc, zainwestujcie w dodatkowy materac piankowy, który rozłożycie na wierzchu. Rustykalny styl nie oznacza rezygnacji z wygody. Wręcz przeciwnie - chodzi o to, żeby każdy element był praktyczny, ale też cieszył oko swoją naturalną formą.

Pierwszym i najważniejszym wyborem było znalezienie mebla, który pomieści gości na noc, a na co dzień będzie pełnił funkcję sofy. Przejrzałam dziesiątki ofert w sklepach stacjonarnych i internetowych. Ostatecznie zdecydowałam się na kanapę z funkcją spania z mechanizmem DL, który pozwala wysunąć siedzisko bez odsuwania mebla od ściany. To ogromna zaleta w małym pomieszczeniu. Wybrałam model z tapicerką welurową w kolorze butelkowej zieleni. Welur jest nie tylko przyjemny w dotyku, ale też dodaje wnętrzu elegancji i głębi. Co ważne, kanapa ma wbudowany stelaz listwowy, który zapewnia odpowiednie podparcie dla kręgosłupa. Do tego dołożyłam materac piankowy o grubości 16 cm, żeby spanie było naprawdę komfortowe.

Meble uzupełniłam o dwa regały na wymiar zabudowane we wnęce po starym piecu kaflowym. W jednym trzymam książki i dekoracje, w drugim schowałam kosze na drobiazgi i dokumenty. Dzięki temu salon nie jest zawalony gratami. Na podłodze położyłam wykładzinę w kolorze jasnego beżu z krótkim włosiem, która jest łatwa w czyszczeniu. Pod kanapą mam dywanik z wełny owczej, który dodaje miękkości pod stopami. Ważne, żeby w małym wnętrzu nie przesadzić z ilością wzorów i kolorów, bo robi się chaos. Stawiam na harmonię i spójność, ale bez popadania w nudę.

Gdy wprowadzałam się do swojego pierwszego mieszkanka, miałam dokładnie 32 metry kwadratowe do zagospodarowania. I powiem szczerze – myślałam, że to misja niemożliwa. Każdy centymetr liczy się podwójnie, a ja marzyłam o wygodnym salonie, sypialni i miejscu dla gości. Zamiast typowej kanapy z funkcją spania, która zajmuje pół pokoju i po rozłożeniu blokuje przejście, postawiłam na wersalkę z cienkim siedziskiem. Szybko okazało się, że to był błąd. Po tygodniu spania na cienkiej gąbce bolały mnie plecy. Wtedy zrozumiałam, że w aranżacji wnętrz nie chodzi tylko o ładny wygląd, ale o realne działanie każdego mebla.

Oświetlenie w rustykalnym wnętrzu to osobna historia. Unikajcie zimnych, białych świateł. Postawcie na ciepłą barwę 2700-3000 K. Lampa wisząca nad stołem powinna mieć klosz z tkaniny, rattanu lub metalu patynowanego. W sypialni sprawdzą się lampki nocne na sznurku, z żarówkami w kształcie płomienia. A w salonie - kinkiety z mosiądzu lub kutego żelaza. Pamiętajcie, że światło ma tworzyć nastrój, a nie oślepiać. Dlatego warto zainwestować w ściemniacze, które pozwolą regulować intensywność. Wieczorem, przy lampce wina i książce, rustykalne wnętrze ujawnia swoje prawdziwe piękno.

Tapicerka welurowa to kolejny element, który na początku mnie przerażał. Myślałam, że będzie się kurzyć i łapać sierść kota. Okazało się, że welur jest praktyczny – kurz nie osiada na nim tak łatwo, a odkurzaczem z miękką szczotką ogarniam całość w minutę. Do tego dotyk jest przyjemny, nie zimny jak w przypadku skóry. W moim salonie tapczan z pojemnikiem w kolorze butelkowej zieleni stał się centralnym punktem. Sąsiedzi pytali, gdzie kupiłam taką kanapę, a ja uśmiechałam się pod nosem, bo nikt nie zgadł, że to tapczan.

Na koniec dodam, że nie warto kupować pierwszego lepszego modelu z promocji. Lepiej pojechać do sklepu, posiedzieć, położyć się, sprawdzić mechanizm. Ja spędziłam w salonie meblowym dwie godziny, testując różne fotele. I dobrze, bo ten, który wybrałam, służy mi już czwarty rok. Ma stelaż listwowy, materac piankowy o grubości 16 cm, tapicerkę welurową w kolorze grafitowym i mechanizm DL. Goście chwalą, że śpi się na nim lepiej niż na niektórych łóżkach. A ja wreszcie mam spokój z miejscem na pościel i dodatkowym łóżkiem dla rodziny.

Add new comment

Filtered HTML

  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.
  • Allowed HTML tags: <a> <em> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Lines and paragraphs break automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.
  • Lines and paragraphs break automatically.

Navigation

User login